Aktualności : Mariusz

AktualnościWyłowiony z wody - Część druga.

2018-01-29
Odkąd przestałem błądzić w ukryciu, Więcej radości jest w moim życiu. Po co zanadto martwić się przesadnie, Dobry Bóg wie co najlepsze dla mnie...

  

Nie jestem w stanie określić tego ciężaru, jaki zostaje zabrany w trakcie modlitwy. Jest on jak metalowa peleryna utkana z trosk, wszelkich obaw i lęków, którą człowiek sam na siebie narzuca… A siła modlitwy jest niepojęta i może oczyścić z każdego ciężaru i „brudu”, ale tylko, gdy jest pełna wiary przynosi owoce. Sam często myślałem, co ze mnie za wierzący cóż warta jest modlitwa skoro jestem tak grzeszny i raniący Boga. Odpowiedź padła nie bezpośrednio do mnie, bo odnosiła się do ogółu myślącego podobnie, a brzmiała tak:

- To prawda, jesteś grzesznikiem, ale skoro to mówisz to jesteś tego świadomy, a to oznacza jedno, że bez wiary byś tego nie dostrzegał! Rozumiesz to? Jeśli tak to żyj w tak sposób, aby wydobyć się z ciemności do Światła z, którego wyszedłeś…

  Łatwo trafić na tę drogę, lecz bez wiary szybko się z niej spada w otchłań przyziemności gdzie życie złudnie szepce „baw się, korzystaj do woli, bo po drugiej stronie nic nie ma”. Piszę o tym z własnego doświadczenia i wiem, że takie podejście wszystko upraszcza, ale kiedy nadejdzie zmierzch pojawią się pytania, „Co dalej? To koniec? A co z tym Bogiem? Może istnieje, może jakoś mnie przyjmie wybaczy moją niewiarę…”, Ale, to wie tylko Bóg. W głębi duszy wierzę, że wybaczy choćby przez wzgląd na to, że choć wielu ludzi powątpiewa w Jego istnienie to żyje w sposób o wiele bardziej „czysty” od wysoce zadeklarowanych chrześcijan. Ja sam wierzyłem, ale żyłem jakbym nie wierzył. Wszystko jest dla ludzi i każdy żyje według swoich poglądów, przekonań czy zasobów umysłu, których postęp ewolucji dokonuje się w zależności od obranych kierunków i siły ich aktywności w dążeniu do pozyskiwania wiedzy w wybranych obszarach. Moim jest poznawanie Boga, pragnę zanurzyć się w Nim w całości, bo gdy jest blisko to żaden krzyż nie jest zbyt ciężki. Cóż mogę jeszcze dodać, no jestem szczęśliwy, bo zawsze przysyła mi Aniołów pod postacią ludzi, którzy mi pomagają. Większość to wierni przyjaciele, znajomi i często obcy nieznani ludzie.

 Nad jednym ubolewam, że to są czasy gdzie pisanie o wierze jest niewygodne, widzę też, że nawet niektórzy dotąd niezawodni przyjaciele odwracają się przez to ode mnie „skoro kochasz tego swojego Boga to niech ci pomaga i zadba o wszystkie twoje sprawy”. Tak brzmi przekaz milczącej wiadomości w przenośni. Cóż mogę odpowiedzieć, może zrobię to słowami modlitwy, którą podyktował Pan Jezus księdzu Dolindo Ruotolo „Jezu Ty się tym zajmij”. Bo jeśli miałbym wybierać między Bogiem, a ludźmi, zawsze wybiorę Boga, choć kiedy o tym myślę czy piszę to mam w pamięci słowa Św. Piotra jak się zarzekał, że życie swoje odda za Jezusa…, człowiek bywa zawodny, ale nie Bóg, On jest słowny i wierny, chodź działania Jego wobec ludzi są zawsze warunkowe, bo kiedy ktoś ignoruje Jego łaski wówczas je odbiera i spływają one na kogoś innego.

 Kiedy czytam to wszystko, co piszę sam siebie nie poznaję, ja niegdyś wierzący chyba trochę dla alibi, ignorant Boga niekiedy pozbawiony zasad moralnych teraz Go wychwalam. Wychowany w domu praktykujących katolików chodziłem własnymi ścieżkami aż do czasu, w którym „wyłowili mnie z wody” z życia aktywnego, do nowego pełnego ograniczeń i walki. Bez Boga niedbałym rady, w różańcu jest moc z wysoka i do niego zachęcam wszystkich nie tylko zatroskanych i zasmuconych, cierpiących, powątpiewających, ale i radosnych szczęśliwych ludzi,, aby poczuli jaką ma moc. Goliata nie powalił sam Dawid, lecz Jego wiara w Boga.Jemu to Cześć i Chwała na Wieki! Amen.

Pozdrawiam, Mariusz.

Komantarze

copyright © 2013 www.mariuszrokicki.pl

Rokicki Mariusz Ul. Wyścigowa 16 m1, 26-600 Radom

projekt i wykonanie: www.zaginionestudio.pl