 |
Nawigacja |
 |
 |
Nowa Książka
Moja WISŁA
Dla Użytkowników
|
 |
 |
 |
 |
 |
Ostatnie artykuły |
 |
 |
Aktualnie online |
 |
 |
Gości online: 2
Użytkowników online: 0
Łącznie użytkowników: 375
Najnowszy użytkownik: januszek38
|
 |
 |
 |
 |
 |
Losowa Fotka |
 |
 |
Ostatnio na forum |
 |
 |
Polecane strony |
 |
|
 |
Powitanie |
 |
 |
Witam Was, Drodzy Internauci!!!
Zapraszam dziś wszystkich bardzo serdecznie do przeglądania mojej nowej strony.
Mam nadzieję że każdy z Was znajdzie tutaj miejsce dla siebie i razem stworzymy klimat przyjazny dla każdego kto tutaj trafi.
Chciałbym żebyście czuli się tutaj wolni, potrzebni i ważni po to by moja strona oddychała pełną piersią i pruła do przodu wbrew wszystkiemu.
|
 |
 |
 |
 |
 |
Przekaż 1 Procent |
 |
 |
Przekaż 1% podatku
Możesz mi pomóc przekazując 1% z rozliczenia podatkowego.
Wystarczy wpisać do deklaracji podatkowej:
Fundacja Dla Osób z Urazem Rdzenia Kręgowego
Nr KRS 0000164927
z dopiskiem "pomoc dla Mariusza Rokickiego"
|
 |
 |
 |
 |
 |
Ostatnio poruszane tematy |
 |
 |
02-02-12 |
 |
 |
Witajcie
Nie jestem filozofem i nie znam barwnie pikantnego słownictwa, którym się posługują. Mogę jedynie podszyć się pod echo Tego Tytułu i spróbować wydobyć z umysłu tłoczące się w nim myśli o życiu. Z jego obserwacji wynika, a raczej uderza przejrzysty przekaz, co w nim jest istotą bytu. Z pewnością jedną z takich jest gospodarność, na którą składa się wiele czynników. Jak choćby obowiązki, troski, odpowiedzialność i szereg wartości.
Kiedy byłem zdrowy nie zastanawiałem się nad takimi sprawami, za słuszne uznawałem to, co robiłem no z wyjątkami (imprezy, alkohol). Teraz widzę jak wszystko upraszczałem, ile pomijałem! Ja nie smakowałem życia, bo, nie da się tego robić w biegu!
To, co najgorsze, to, to, że dostrzega się błędy wtedy, kiedy już nie można wrócić i wszystkiego naprawić. To jest swoistą torturą, wierzcie mi. Czuje się obok siebie kogoś, kto wytyka to wszystko i wciąż powtarza jedno słowo, dlaczego!? Dlaczego!!!? Nie wiem do cholery, dlaczego… Gdybyś mądry doradco, wytykaczu błędów był przy mnie wtedy od początku i mówił, co i jak robić to nie leżałbym tu! Wtedy czuje się jak ten ktoś patrzy i milczeniem ucina zbędny dialog. To bolesna odpowiedź. Po niej myśli uciekają w przeszłość i prześcigają się w poszukiwaniu tego opiekuna. Jak to możliwe, ktoś tak mądry był, jest obok i nie dostrzegłem tego?.
Kiedy jest się młodym to nie słucha się nikogo a rozsądku to już najmniej, zwłaszcza w towarzystwie. Dziś wiem, że coś mi umknęło, przegapiłem czas, który ukierunkowuje, w którym dokonuje się wyboru tego, co dalej. Brak określenia, byłem rozdarty pomiędzy miłością do muzyki a pasją ogrodnika i to mnie zgubiło. W tym chaosie trudno było dopuścić jeszcze jeden głos, głos duszy. Stłumiłem go i odrzuciłem, a szkoda…
Po wypadku, kiedy samotność była nie do zniesienia, poprzez rozpacz i łzy uwolniłem ten głos, który do dziś jest mi przyjacielem. Nie ukrywa prze de mną niczego i pokazuje każdy szczegół, który daje radość a który rani. Czasem wygląda to tak jak bym był w kinie i oglądał film o swoim życiu. Tam gdzie popełniam błędy jest pauza, po chwili obraz się zmienia i pokazuje możliwości, które powinienem wybrać.
Tych seansów było tysiące, teraz pozostał żal, że nie można cofnąć czasu…
Nawet teraz myślę o drzewie, o zwykłym starym drzewie, które rosło obok domu. Była to jabłoń, wdzięczna jabłoń, że nie podzieliła losu innych, które musiały być usunięte. Co roku drzewo było oblepione owocami, jeśli się nie mylę to były papierówki. Rosło blisko drogi i każdy, kto miał ochotę to mógł się częstować nimi, zawsze było ich w brud. A ja nigdy nie podszedłem do niego, nie poklepałem go po korze, nie powiedziałem mu nic miłego. Stara jabłoń, która tyle z siebie dawała. Ale kto o tym myśli? Drzew jest tyle, że nie widzi się w nich niczego szczególnego. Teraz widzę to inaczej i posunę się z pewnością za daleko twierdząc, że jabłonie i inne drzewka są jak niewolnicy. Zrobią swoje i aut… Na ich miejsce już czekają nowe.
Ale wszystko, co żyje ma swoją własną historię. Moja stara jabłoń właśnie się jej doczekała. Inne też są ujmowane, jeśli nie w jednostce to w ogóle. Pisząc lasy, sady, odznacza się je, jako ważne ogniwa, niczym niezastąpione w życiu.
Jeśli ktoś by mi powiedział 15 lat temu: Mariusz, będziesz marzył o tym konkretnym drzewie, żeby móc go dotknąć, objąć… Uznałbym go za wariata! A dziś wiele bym dał żeby móc to uczynić. Tuliłbym go dzień i noc, w deszcz i śnieg, moje stare dobre i kochane drzewo, przy którym w upały wiązałem krowę żeby skryła się w jego cieniu. No dobrze już dość o nim.
Kurcze właśnie miałem zmianę rurki i cewnika… rurka to nic, ale cewnik, jak to teraz boli, cały brzuch. Przy muzyce i pisaniu trochę łatwiej to znosić. Spróbuje jeszcze coś napisać, bo wiem, że za rzadko to robię.
Wrócę do moich odczuć i zrozumienia różnych spraw z przed i po wypadku. Ktoś może powiedzieć, po co wracać do tego, co było, lub co by było. Będę się upierał, że warto, bo łatwiej jest zrozumieć, co było złe a co dobre, gdzie i jakie były błędy. To nie jest katowanie siebie emocjami itd. Nie z tej perspektywy czasu, owszem to było okrutne, ale w pierwszych latach po tym, co się wydarzyło. Obecnie to chłodny dystans, warty analiz. Ból, żal, sprawia tylko jedno, o czym wspomniałem na początku, to, że nie można cofnąć czasu. Wiesz, co było złe i jak byłoby pięknie gdyby nawet bez cofania czasu wstać o własnych siłach i żyć. Ale pięknie może być zawsze, jeśli się tego chce to można to mieć!
Kończę, bo nie mogę się zbytnio skupić, trochę za mocno boli brzuch.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
Mariusz.
|
 |
 |
 |
 |
 |
22-01-12 |
 |
 |
To co najpiękniejsze w życiu.
Co jest w życiu najważniejsze, co sprawia, że piękno życia nas zachwyca? To jedna chwila, chwila, w której się zakochujemy. Wszystko, co robimy, o czym marzymy sprowadza się do jednego, do miłości. Gdziekolwiek byśmy nie byli, w pracy, w domu, samolocie czy kosmosie, to zawsze, choć na chwile ulegamy tym myślą. Myślą, które prowadzą do ogrodu gdzie ktoś czeka, czeka by się przytulić, pocałować.
Marzymy o bogactwie, fortunie, która wiele ułatwia, ale dużo też zatraca, odbiera. Pycha potrafi zniszczyć to, co jest tak urocze. Zarozumiałość żąda bezpośredniości a to zabija magię bliskości. I co to za życie? Raczej układ niż posłuch stłumionego serca. Wielu wolałoby życie robaka a niżeli takie. Ale weź i przemów takiemu, że uśmierca własne serce, że za chwile go straci i będzie żył z kamieniem w piersiach. Zrozumie to dopiero wtedy, gdy dotrze do głowy, że za chwile zgaśnie jego światło. Dlatego tak ważne jest by pielęgnować uczucia, tak by nigdy nie utraciły tej magii zakochania.
Tylu z nas pragnie takiej miłości, za którą by nawet zginął, byle ją przeżyć, zasmakować. Budzić się obok ukochanej osoby i być szczęśliwym od samego widoku słodkiej buzi jak sobie śpi. Chwila, w której otwiera oczy jest niezapomnianym przeżyciem. Kolejnym jest szept –witaj skarbie, pocałuj mnie…
Mam dreszcz pisząc to, bo nie są to tylko literki i słowa, to obraz marzeń, który mam przed oczami, obraz, który maluję tu w zdaniach. Nie można pisać o czymś, czego się nie widzi, nie czuje, choćby w wyobraźni.
Każdy potrzebuje bliskości, bez niej życie jest niespełnione. Samotność jest katem serca, które pragnie miłości. A rzadko, które jej nie pragnie.
Bo to ona jest triumfem życia, jego koronacją i drogowskazem ku temu, co nazywamy szczęściem.
Czy oprócz życia jest coś bardziej cenniejszego, piękniejszego od miłości? Tylko ona jest sprawiedliwa na tym świecie. Nie ważne, w kim, w jakim sercu zakwita, to jest taka sama, wspaniała. Nie mają znaczenia bariery, pozycje, itd. Liczy się tylko jedno, uczucie.
Bliskość ma wiele postaci, dzięki czemu istnieje szereg możliwości na jej zaspokojenie. W bólu, chorobie, nawet w cierpieniu, miłość nie traci na znaczeniu. Zachowuje wszystko, czym jest a każdy szczegół mnoży, potraja tak, że samo spojrzenie jest doznaniem i ogromną radością. Każdy gest, słowo, wyrażenie, w którym zawarty jest okruch czułości, jest wart życia bez względu na jego okoliczności. Wie to każdy, kto doświadcza samotności. Jej zgryzota wyciska łzy, gdy obok nie ma nikogo.
Poranki i życie w świetle dnia nie odsłaniają prawdy, która tkwi w sercu. Nie z każdej twarzy można wyczytać, co kogo trapi, tylko oczy nie umieją zatrzeć śladów, że coś jest nie tak.
A noc? Przed nią nic nie da się ukryć, przyjmuje słowa, łzy i jest najwierniejszym spowiednikiem. W jej objęciach toną miliardy z nas i gdyby tak nie było nocy, to zabrakłoby by wielu ludziom siły do życia. A tak, każdy poranek jest zagadką, może to dziś wydarzy się coś, co odmieni życie na zawsze.
Pozdrawiam serdecznie.
Mariusz.
|
 |
 |
 |
 |
 |
18-01-12 |
 |
 |
Miły dzień.
Nie wiem jak to jest, ale kiedy mam obniżony nastrój, czy jakiś kłopot to zawsze coś lub ktoś poprawia mi humor. Pisałem sobie wczoraj na komputerze w ciszy i skupieniu, nagle ktoś puka do drzwi. Krzyczę na ile mogę, proszę! I nic, dalej ktoś puka, moje proszę było za ciche. Ale słyszę jak ktoś mówi – proszę wejść, Mariusz jest w środku.
No i wchodzą dwie dziewczyny, uśmiechają się, witają jak z kimś dobrze znanym… Kurczę, kim one są myślę! Twarze jakby znane, ale nic poza tym. Po chwili się zorientowały, że ich nie poznaje i zaczęły się śmiać. Trochę byłem zmieszany, dwie laski się rechoczą a ja nie wiem, co ich tak bawi. Ale w końcu słyszę – nie poznajesz nas? I znów śmiech…
W końcu mówią, chodziliśmy do jednej klasy!
Ale nie mogłem poznać, kto jest, kto! Zrobiłem minę i pytam ich o to. Rany, jaki byłem zaskoczony! Jedna z nich była pryszczata, piegowata no a druga nieco ładniejsza, a dziś?! Byłem onieśmielony, metamorfoza! Nigdy bym ich nie rozpoznał.
Wspominaliśmy szkolne czasy, trochę im dokuczałem, zwłaszcza jednej. Raz wsypałem jej ziarenka dzikiej róży za koszulkę, raz odrobinę szklanej waty. I jeszcze jedno, dałem jej maleńką papryczkę chili mówiąc, że jest słodka jak truskawka!. Ta papryczka była najgorsza, otarła sobie ręką oko i tak ją piekło i łzawiło, że Pani zwolniła ją do domu. Do dziś nie wiedziałem, dlaczego nigdy mnie nie wydała, a powodów do tego miała. Zapytałem ją o to i to, co usłyszałem mnie zszokowało, powiedziała:, Bo mi się podobałeś durniu! Patrzyłam na ciebie jak w obrazek, ale wielki pan, syn bossa z banku nie widział tego! No i piękna nie byłam, więc gdzie tam byś się mną zainteresował!
Mówiła o tym wszystkim z uśmiechem i humorem a ja ze wstydu chciałem zapaść się pod ziemię. Obie były wyluzowane i chyba dzięki temu nie byłem długo spięty i skrępowany. Przyniosły kilka zdjęć ze szkoły i z pierwszej komunii. Obiecały, że mi zrobią odbitki i przyniosą. Mówię Wam jak super się tak spotkać po latach i powspominać dawne dzieje. Znów zapomniałem o problemach i przeżyłem chwilę radości. Nie dały mi odczuć, że jestem inny, dla nich byłem tym Mariuszem, który rozrabiał i robił kawały żeby niebyło nudno :)
Dzięki dziewczyny, dzięki za to, że ten dzień zapiszę do udanych :)
No i za tę papryczkę jeszcze raz przepraszam!
Aha i nie zapomnijcie o fotkach, pokażę je innym.
Pozdrowienia dla wszystkich!
Mariusz
|
 |
 |
 |
 |
|
 |
Logowanie |
 |
 |
IPCALL |
 |
 |
ALGO NET |
 |
 |
Hydrostar |
 |
 |
Tylko dla kobiet |
 |
 |
Bingo.net.pl |
 |
 |
Życie po skoku |
 |
 |
Shoutbox |
 |
 |
Ankieta |
 |
|